Już od prawie roku nie palę, za co jestem zobowiązana NIEBU.

Od wielu lat jestem nauczycielką, najpierw szkoły podstawowej, potem szkól zawodowych. Moje nawrócenie przebiegło cicho, cichutko. Sama w pokoiku zaczęłam częściej i dłużej klęczeć przed kanapo-tapczanem i modlić się. Pamiętałam kilka modlitw, pomagała mi też książeczka do nabożeństwa, którą dostałam na pierwszą Komunię Św. Potem przyszła lektura pobożnych książek i Pisma Świętego oraz częstszy udział we Mszy Św. Poznawałam od nowa elementy katechizmu, wnikałam w nie, dopasowywałam do mego życia. Formowałam się duchowo.

Wielką pomocą w moim rozwoju duchowym okazały się pielgrzymki nauczycielskie do Częstochowy. Zaczęłam bardziej rozumieć sprawy Boże, wciągały mnie one. Kiedy na Boże Narodzenie otrzymałam kartkę od bezdomnych, popłakałam się ze szczęścia. To był dla mnie najpiękniejszy prezent. Inną pociechą były dla mnie pielgrzymki do Lichenia, do maleńkiego sanktuarium na Kaszubach i do Niepokalanowa, gdzie już byłam chyba trzy razy, za pierwszym razem prowadzona za rączkę przez śp. tatusia. Zdarzył się w szarości dnia dla mnie cud. Po powrocie z pielgrzymki chwyciłam za telefon i mimo że prawie skończ! się termin składania podań na studia zaoczne, udało mi się wszystko załatwić szczęśliwie. Obecnie kończę licencjat i dziękuję Panu Bogu za tę wielką łaskę. Bóg jednak wie najlepiej, czego człowiek potrzebuje i co dla niego jest najlepsze. Dlatego należy zawsze ufnie zgadzać się z Bożą wolą. Kiedy cztery lata temu byłam w Rzymie, również na pielgrzymce, zastanawiałam się, co dalej ze mną będzie. Kupiłam różańce z różanego drzewa, jeden dla siebie, co znaczyło, że mam się modlić na różańcu. Zaczęłam więc modlitwę maryjną, potem do tradycji weszły Msze św. sobotnie, Msze wynagradzające. Dużo zaczęło się zmieniać we mnie, rodzinie i obejściu. Zaczęłam siebie i innych bardziej rozumieć. Zaczęłam być bardziej ludzka. Dwa lata temu byłam w Fatimie. Idąc nocą ulicami Fatimy szukałam miejsca, gdzie można by kupić papierosy. Było mi wstyd, bałam się, ale głód nikotynowy wtedy mnie zwyciężył. Za resztę portugalskich pieniędzy kupiłam różaniec ze sztucznych perełek. Zdziwiłam się, że go kupiłam, ale widocznie Maryja chciała, abym nadal modliła się na różańcu, co codziennie czynię. Już od prawie roku nie palę, za co jestem zobowiązana NIEBU.

Wraz z ingerencją Pana Boga, Maryi i kilku świętych weszło do mojego życia wiele radości - nie jestem zagubiona, zimna jak lód, mam oparcie w MOICH NIEBIAŃSKICH BLISKICH, na których zawsze mogę liczyć. Chociaż pewnych rzeczy nie rozumiem, to już teraz coraz częściej zgadzam się z WOLĄ BOŻĄ.

Janina
2021-12-07 09:25 66

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.