Modlitwa różańcowa - lekarstwo przeciw złu

Z wielkim zatroskaniem patrzymy na to wszystko, co w ostatnich latach dzieje się w naszej Ojczyźnie. Pomimo całego dobra, które także widać, nie sposób zaprzeczyć, że żyjemy w okresie bardzo trudnym. Niestety, w tym czasie łaski, jaką jest dla narodu pontyfikat Jana Pawła II, tak wielu ochrzczonych Polaków opowiada się za złem.

W okresach kiedy zło wzrastało, w okresach kryzysu, z wielką stanowczością i żarliwością nawoływał Kościół głosem papieży do odmawiania modlitwy różańcowej. Różaniec bowiem został dany Kościołowi przez Maryję jako lekarstwo przeciw złu. Przedziwną aktualność zachowały dla nas słowa papieży. Chcielibyśmy przytoczyć kilka wypowiedzi papieży: Leona XIII i Piusa XII. Przechowało się w nich doświadczenie i mądrość wieków.

Leon XIII tak pisał: "Jednym z najbardziej bolesnych i zasmucających nas zjawisk jest to, że tak wiele dusz odkupionych Krwią Chrystusa odciąganych jest z drogi zbawienia i spychanych w otchłań wiecznej śmierci przez burze wzniecone w tej epoce błędu. Potrzeba Bożej pomocy jest nie mniej wielka, jak wtedy, kiedy św. Dominik wprowadzał różaniec Maryi, aby uleczyć zło swoich czasów. Ten znakomity święty oświecony światłem z góry, jasno rozumiał, że nie ma skuteczniejszego lekarstwa przeciw złu jego epoki, jak częste rozmyślanie nad tajemnicami zbawienia, co przyprowadzi ludzi z powrotem do Chrystusa - który jest "Drogą, prawdą i życiem" - i skłoni ich do szukania wstawiennictwa Dziewicy, ich Orędowniczki przed Bogiem, której została dana moc pokonania wszelkich herezji. [...]

Poszukując lekarstwa na podobne zło, mamy prawo wierzyć, że modlitwa ta wprowadzona przez św. Dominika z takim pożytkiem dla katolickiego świata, okaże się również w najwyższym stopniu skuteczna w usuwaniu plag naszych czasów. [...]

Wierzymy, że leży w planach Opatrzności Bożej, aby w tych czasach próby dla Kościoła, starożytne nabożeństwo do dostojnej Dziewicy kwitło bardziej niż kiedykolwiek... Niech wierni coraz bardziej lgną do odmawiania różańca - do tego nabożeństwa, które nasi przodkowie mieli w zwyczaju praktykować, nie tylko jako pierwsze lekarstwo przeciw złu, ale również prawdziwy symbol chrześcijańskiej pobożności." (Encyklika Supremi Apostolatus)

"Wytrwałość w modlitwie jest konieczna w dzisiejszych czasach bardziej niż kiedykolwiek, kiedy to - jak mówiliśmy wielokrotnie - tak wiele i tak wielkie niebezpieczeństwa otaczają wiernych ze wszystkich stron - niebezpieczeństwa, które bez pomocy Boga nie mogą być pokonane. Zbyt wielu nienawidzi Boga i wszystkiego, co Boże. Kościół jest atakowany nie tylko przez pojedyncze osoby, ale często przez cywilne instytucje i prawo. [...]

Wśród różnorodnych metod i form modlitwy, które są gorliwie i z pożytkiem stosowane w Kościele katolickim, różaniec Maryi zalecić trzeba z wielu powodów. Szczególne w tej modlitwie - jak mówiliśmy o tym w naszych encyklikach - jest to, że została ona ustanowiona, aby upraszać opiekę Matki Bożej, przeciw wrogom Kościoła i w związku z tym często była ona niezwykle skuteczna w ratowaniu go od różnorakich plag." (List apostolski "Saluturis ille")

Papież Pius XII pisze w Encyklice Ingruentium malorum: "Nie wahamy się jeszcze raz publicznie potwierdzić, że pokładamy wielką ufność w świętym różańcu, jako środku na uzdrowienie zła, które trapi nasze czasy. Nie siłą, nie bronią, nie ludzką mocą lecz przez Bożą pomoc uproszoną tą modlitwą Kościół, jak Dawid ze swoją procą, będzie mógł wyjść naprzeciw swojego odwiecznego wroga. [...]

Jeżeli zło i ataki niegodziwych nasilają się, tak też musi wzrastać i stawać się coraz bardziej żywotna gorliwość wszystkich sprawiedliwych. Niech starają się usilnie wyprosić u najbardziej kochającej nas Matki - szczególnie przez tę modlitwę - to, aby powróciły lepsze czasy dla Kościoła i społeczeństwa. [...]

Dobrze zdajemy sobie sprawę z wielkiej skuteczności różańca w uproszeniu matczynej pomocy, Błogosławionej Dziewicy. Chociaż istnieje wiele rodzajów modlitwy, aby otrzymać tę pomoc, uważamy różaniec za najbardziej właściwą i najbardziej owocną, na co wyraźnie wskazuje jej pochodzenie - bardziej niebiańskie niż ludzkie... [...]

Uciekajcie się z większą ufnością do Matki Bożej. Ona zawsze była pierwszą ucieczką chrześcijan w godzinie niebezpieczeństwa, ponieważ Ona również była przyczyną zbawienia dla całego rodzaju ludzkiego."

Różaniec jest niezwykle skutecznym lekarstwem na zło społeczne, ale i to, które widzimy w nas samych. Nasuwa się pytanie, jak modlić się, aby doświadczyć błogosławionych skutków tej modlitwy.

Bardzo różni ludzi modlą się na różańcu: dzieci i dorośli, rozpoczynający naukę modlitwy i wielcy mistycy, ludzie prości i uczeni teolodzy. Różaniec jest zadziwiająco giętką modlitwą i bez trudności dostosowuje się do upodobań modlących się. Wiele ukrytych możliwości tkwi w tej prostej modlitwie. Wymieńmy te podstawowe.

Różaniec został pomyślany przede wszystkim jako medytacja nad wielkimi tajemnicami, które Bóg objawił nam w Ewangeliach. Rozmyślamy nad nimi z Maryją i w Jej duchu. Dlatego czasami Różaniec nazywany jest Ewangelią Chrystusa według Maryi. Kiedy np. odmawiamy pierwszą dziesiątkę radosnej części, możemy wyobrazić sobie Matkę Bożą w Nazarecie, kiedy nawiedza ją Archanioł Gabriel. Jeżeli ktoś ma żywą wyobraźnię, uczyni tę scenę bardzo konkretną. Widzi wtedy Maryję, która np. modli się, gdy nagle pojawia się przed nią anioł. Rozmyślający staje się teraz świadkiem dialogu, który niebo prowadzi z ziemią.

Jeśli ktoś nie ma tak dużej wyobraźni, może zadowolić się ogólną myślą zawartą w tajemnicy, rozmyślając np. o pokorze i posłuszeństwie Najświętszej Matki. Pozwala wtedy, aby Jej z całego serca wypowiedziane: Oto ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według Twego słowa, zapadło także w jego serce, ucząc pozostawania całkowicie do dyspozycji Boga.

Różaniec można także traktować jako modlitwę ustną. Oznacza to, że zastanawiamy się nad znaczeniem samych słów modlitwy. Tekst jest bardzo bogaty. Ojcze nasz - to przecież modlitwa, której nauczył nas nasz Zbawiciel. Jej głębia jest więc głębią Chrystusowego Serca. Rozmyślanie nad jej słowami zawsze będzie dostarczać nam nowych treści.

Pierwsza część Pozdrowienia Anielskiego - to słowa Anioła, skierowane do Maryi, dalsza część - to słowa Elżbiety. Później następuje modlitwa kierowana przez Kościół do Matki Bożej, w której wyrażona jest ufność, że Ona - Matka Boga, będzie modliła się za nas, grzeszników, teraz i w chwili naszej śmierci. Ten wspaniały tekst jest do naszej dyspozycji. Nie musimy teraz szukać własnych słów modlitwy, lecz bierzemy modlitwę Kościoła, który częściowo z pomocą Ewangelii uczy nas, jak mamy się modlić. Pozwalamy się nieść tej modlitwie. Wiemy, że odmawiając ją, wchodzimy w wielką wspólnotę modlących się, którzy przez wieki modlili się właśnie tymi słowami.

Można modlić się na różańcu również w sposób kontemplacyjny. Ktoś chciałby nie tyle rozmyślać o Jezusie i Maryi, co po prostu z miłością przebywać z Nimi, być blisko Nich, albo poczuć się bezpiecznie u boku swej Niebieskiej Matki. Wiele mówi się obecnie o tym, jak ważna jest dla dziecka obecność matki, jak ważne jest to, aby dziecko doświadczyło jej miłości. Kościół zawsze o tym wiedział. Różaniec jest modlitwą, w której otwieramy się na łagodną miłość Maryi, doświadczamy Jej matczynego ciepła. Tam, pod krzyżem, w chwili, kiedy Jezus powiedział do Jana: "Oto Matka twoja", każdy z nas otrzymał Maryję jako swoją Matkę. Tej prawdy, którą znamy rozumowo, możemy doświadczyć, modląc się na Różańcu.

Różaniec może także stać się modlitwą wstawienniczą. Zdarza się, że ktoś z naszych bliskich jest w wielkiej potrzebie, albo zaczynamy uświadamiać sobie wyraźniej potrzeby Kościoła i świata, myślimy o wojnach, prześladowaniach, krzywdzie, demoralizacji, panoszącym się złu. Czujemy, że musimy szczerze pomodlić się w tych intencjach. Moglibyśmy powiedzieć po prostu: "Boże, pomóż tym ludziom", ale wiemy, że taka modlitwa byłaby zbyt krótka, zbyt łatwa. Różaniec jest sposobem trwania na modlitwie. Przez odmówienie dziesiątki czy całej jego części pokazujemy Bogu, że traktujemy tę modlitwę wstawienniczą poważnie, że jesteśmy gotowi poświęcić jej czas. I kiedy mówimy Zdrowaś Maryjo, powierzamy Miłosierdziu Bożemu - przez ręce Matki - ludzi, za których się modlimy. Czy można zrobić coś lepszego dla braci czy sióstr w potrzebie?

O. Wojciech

Miłujcie się!
nr 9-10/1999
2017-02-24 10:34 194

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.