Moja wytrwałość w modlitwie nie poszła na marne

Pragnę złożyć serdeczne podziękowanie Jezusowi Miłosiernemu, Matce Bożej Nieustającej Pomocy i św. Maksymilianowi za wysłuchanie moich gorących próśb. Opiekuję się moim starszym bratem mającym 78 lat, chorym i samotnym, dojeżdżając ponad 100 km.

Około trzy lata temu członkowie z wiary Jehowy chcieli odwieść go od wiary katolickiej. Bóg sprawił, że w tym czasie byłam w domu brata, gdy przyszli sekciarze, przynosząc mu różne pisma. Zrozumiałam, że brat jest zaangażowany w tę wiarę. Po długiej rozmowie z bratem wieczorem, kiedy już poszedł spać, z bólem w sercu gorąco modliłam się do Miłosierdzia Jezusowego i zostałam wysłuchana.

Na drugi dzień brat bez słowa spalił te pisma i nie przyjmuje już tamtych osób do swego domu. W 1989 r. bratanek mój, zamieszkały we Wrocławiu, zawarł związek małżeński w urzędzie stanu cywilnego, bez ślubu kościelnego. Moje prośby nie przynosiły skutku. Ale moja wytrwałość w modlitwie przez trzy lata nie poszła na marne. Była to dla mnie prawdziwa radość, kiedy w sierpniu 1993 r. mój bratanek powiadomił mnie telefonicznie, że zawarli związek małżeński w kościele, a z okazji świąt wielkanocnych mogłam zobaczyć akt ślubu kościelnego.

Stefania
2020-09-14 13:00 92

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.