Prosiłem ze łzami w oczach Matkę Bożą o ratunek

Gdy w 1987 r. urodziła nam się córka, lekarz ginekolog powiedział mi, żebym zaniechał więcej dzieci, bo poślę żonę na tamten świat. Żona pierwsze i drugie dziecko urodziła przy pomocy cesarskiego cięcia. Przez okres obydwu ciąży była na podtrzymaniu, lekach i zwolnieniu lekarskim. Wziąłem sobie te słowa mocno do serca. Postanowiliśmy z żoną, że nie będziemy mieli więcej dzieci. Bóg jednak miał inne plany, gdyż w 1989 r. żona ponownie zaszła w ciążę. Rano żona udała się do lekarza, aby usunąć poczęte dziecko. Lekarz przepisał żonie pigułki wczesnoporonne.

Pewnego dnia wróciłem z pracy, Żona mi mówi, że obserwowała przez okno ludzi, którzy prowadzą 3 dzieci i spodobała się jej taka liczna rodzina. Ale zapytała jednocześnie, jak wychowamy trójkę dzieci, skoro ja piję i marnuję pieniądze i zdrowie. Przyrzekłem żonie, że nie będę pił, a niech to dziecko się urodzi. Ale żona nie bardzo w to wierzyła. Chodziliśmy oboje jak struci, nie wiedząc, co czeka nas w przyszłości.

Żona wybrała się do szpitala, aby umówić się na zabieg - usunięcie ciąży. W drodze okazało się, że nie ma pieniędzy, które były przeznaczone na ten zabieg. Ja natomiast w pracy, w tym samym czasie miałem przygodę z prądem. Podczas podłączania grzejnika nastąpiło zwarcie. Stałem w ogniu i nie wiedziałem, co się dzieje. Jednak nic mi się nie stało. Wróciłem do domu, żona zapłakana opowiada, co jej się przydarzyło. I wtedy zrozumiałem, że Bóg nie pozwala nam tego dziecka usunąć.

W naszym kościele odbywały się misje parafialne. Poszliśmy z żoną na Mszę świętą. Nadal nie wiedzieliśmy, jaką podjąć decyzję. Podszedłem do konfesjonału, wyznałem swoje bóle i grzechy. Kapłan dał mi kilka przykładów interwencji Matki Bożej i polecił, żebym tę sprawę powierzył Maryi. Po odejściu od konfesjonału ukląkłem, prosząc ze łzami w oczach Matkę Bożą o ratunek. Ślubowałem Jej jednocześnie, że w zamian do końca życia nie wezmę alkoholu do ust i wraz z moją rodziną nie opuścimy żadnej niedzielnej Mszy świętej.

Zaczęły się szare dni. Niepokój ustał, a żona czuła się dobrze. Kontrole u lekarza potwierdzały, że płód rozwija się prawidłowo. 25 października 1989 r. przy pomocy cesarskiego cięcia urodziła się córka. Dziś ma 16 lat, jest zdrowa i bardzo zdolna. Tworzymy 5-osobową rodzinę. To wszystko zawdzięczam Niepokalanej.

W. Burek
2017-03-08 18:05 185

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.