Przez 10 lat codziennie odmawiałam cząstkę różańca i ufałam...

Będąc w VI klasie szkoły podstawowej pojechałyśmy z wychowawczynią na wycieczkę do Warszawy. Po zwiedzeniu stolicy wychowawczyni zapisała nas do Bractwa Matki Bożej Nieustającej Pomocy i od tego dnia Matka Najświętsza jest przy mnie zawsze.

Mając lat 20 wyszłam za mąż. Kiedy dwóch chłopców prosiło o moją rękę, zwróciłam się do rodziców o wybór. Rodzice zostawili mi podjęcie decyzji. Wtedy prosiłam gorąco Matkę Najświętszą, aby mi pomogła wybrać. Po gorącej modlitwie słyszę we wnętrzu głos: „weź tego" i tak uczyniłam. Małżeństwo moje było szczęśliwe. Ten, którego wybrałam, był dobrym mężem, a jeszcze lepszym kochającym ojcem. Mieliśmy siedmioro dzieci: cztery córki i trzech synów. Przy porodzie trzeciego syna zagrażała mi śmierć. Miałam przyrośnięte łożysko do krzyża. Konieczna była operacja. Po przewiezieniu mnie do szpitala lekarz powiedział, że „trupa" szkoda przyjmować, ale przyjął. Od razu wzięli mnie na stół operacyjny. Po odzyskaniu przytomności zwróciłam się znów do Matki Najświętszej, prosząc o uzdrowienie. Moja modlitwa została wysłuchana. Po trzech tygodniach opuściłam szpital (zaznaczam, że w tym czasie dwie znajome mi kobiety, mając taki sam poród, zmarły). Syn po urodzeniu ważył 1,80 kg. „Rósł jak na drożdżach" i był bardzo zdolny. Wszystkie moje dzieci mają średnie wykształcenie (w tym dwie pielęgniarki), a ostatni syn skończył studia w Warszawie. Jedna córka rozeszła się z mężem. Znów zwróciłam się z prośbą do Matki Najświętszej, aby uratowała ich małżeństwo.

Przez 10 lat codziennie odmawiałam cząstkę różańca i ufałam... Wreszcie niespodziewanie się zeszli. Tak wielka jest moc Matki Najświętszej. Dziś mam 79 lat. Jestem wdową. Najserdeczniejsze podziękowania składam Matce Bożej za Jej miłość dla nas, grzesznych dzieci, a zarazem proszę Ją, aby przyjęła każde moje dziecko pod swoją opiekę.

R. C.
2021-12-07 09:27 64

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.